Pisze do Was z powodu... eee nie wiem czego xD
No więc do rzeczy. Moja koleżanka prosiła abym udostępniła jej bloga na swoim blogu.
A o to krótkie streszczenie:
Donghae i Eunhyuk są
przyjaciółmi od dzieciństwa. Obydwaj wychowywali się w domu dziecka.
Donghae ma 17 lat, a Eunhyuk 20. Hae jest zakochany w przyjacielu,
jednak twierdzi, że bez wzajemności, ponieważ tamten ma dziewczynę. Hyuk sam
nie wie co czuje. Kiedy dowiaduje się o zdradzie swojej ukochanej,
wyjeżdża nie zostawiając po sobie nic. Kilka lat później ich drogi znowu
się krzyżują. Tym razem oboje są pewni swoich uczuć.
Zapraszam na tego bloga wraz z autorką, jest naprawdę świetny! ---------------> http://onelove-onelive-believe.blogspot.com/
czwartek, 23 stycznia 2014
Rozdział 5
Przesiedziałam w domu całą sobotę. Nie
zrobiłam nic, nawet nie otwarłam swojego plecaka. Moje myśli ciągle uciekały do
piątkowego zdarzenia. To jakaś paranoja! Mam na imię Rose, lat szesnaście,
pochodzę z Irlandii, a tak dokładnie to z Mullingar. Przeprowadziłam się do
Londynu. W moim domu, a dokładniej w moim pokoju na MOIM łóżku leżał człowiek,
który przemyca narkotyki. – Powtarzam w kółko, to samo z nadzieją, ze coś się
zmieni. Moje życie powinno być zapisane w jakiejś książce pod tytułem „Dramat”,
równie dobrze mogłabym prowadzić pamiętnik. Ta, mam nawet przeznaczony do tego
zeszyt, a przecież dziś kończę szesnaście lat! Niestety tym roku urodziny
świętować będę sama. Jedynie, co mnie pocieszyło w tym dniu to, to, że mama
wysłała mi sms’a z przeprosinami, iż nie może zadzwonić. Dzięki mamo
wykorzystam ten sam pomysł, kiedy ty będziesz mieć urodziny. Może warto by
pisać ten pamiętnik? Serio? Upadłam, aż tak nisko? Nie wiedziałam, że skończone
idiotki żalą się do kawałka papieru. Jednym słowem możliwe, że przegram swoje
całe życie. – W mojej głowie kłębiły się jakieś głupoty.
Z namysłem wstałam ze sofy i poszłam na górę
odszukać starego zeszytu.
Drogi pamiętniku!
Gdzieś słyszałam, że pisanie pamiętnika
przypomina pisanie listów do bliskiej przyjaciółki, do kogoś zaufanego, kto
nigdy nie wyśmieje. Próbuję w to uwierzyć, żeby przekonać samą siebie do
zwierzania się na papierze, bo prawdę mówiąc, trochę zabawne wydaje mi się
powierzanie historii mojego życia zeszytowi. To dziwne, ale mam ten pamiętnik
od dawna, a teraz nagle zdałam sobie sprawę, że skończyłam szesnaście lat!
Niektórzy twierdzą, że w tym wieku przechodzi się jeden z najważniejszych
etapów w życiu, który na zawsze zapada w pamięć. Chociaż ja nie wiem czy chce
to zapamiętać. Kiedy wyjechałam z Irlandii to moje życie zaczęło się walić.
Myślałam, ze tu będzie lepiej. Jednak tak nie jest. Boję się wszystkiego,
każdego głosu, każdego człowieka spotkanego na drodze. Czemu? Nie wiem, kim on
jest. Może życie nie było od początku usłane różami. Kiedy miałam 12 lat, mój
tata umarł w wypadku. Zostałam wtedy sama z mamą.
Przeczytałam
jeszcze raz to, co napisałam, wyrwałam kartkę, a zeszyt wrzuciłam pod łóżko by
go na oczy już nigdy więcej nie oglądać. Wyjęłam kurtkę z szafy i poszłam na
dwór. Nie pamiętam ile godzin się plątałam, po mieście, ale w końcu doszłam do
jakiegoś opuszczonego miejsca,gdzie domy były zabite dechami. Snułam się w tym
miejscu bez celu, postanowiłam już wrócić. Miejsce było okropne, i jeszcze to uczucie,
ze ktoś mnie śledził. Intuicja podpowiadała mi abym uciekała, a serce abym
odwróciła się za siebie. Pozwoliłam sobie na szybsze tępo. Z minuty na minutę
je zwiększałam. Do domu miałam jeszcze dwa kilometry. Nie było szans o jakiejkolwiek
ucieczce. Jednak chciałam spróbować. Szanse były marne.
Rzuciłam się
szybkim biegiem przed siebie, zwinnie omijając gałęzie, które stanowiły
przeszkodę na mojej drodze. On też biegł za mną. Tak, on można to było
rozpoznać po krokach, jakie stawiał. Był coraz bliżej mnie. Jednak ja dalej
walczyłam. Ból zaczną przeszywać moje ciało, z braku tchu. Niespodziewanie
zatrzymałam się, tak, że nie mój oprawca nie zdawał sobie sprawy z takiego obrotu
wydarzeń. Niestety nie poszczęściło mi się. Wpadł na mnie przewracając mnie na
ziemię. Gwałtowni wstał ze mojego otłuczonego ciała i popatrzył się na mnie z
jeszcze większą nienawiścią. Szybko wstałam z ziemi, ukrywając drżenie rąk i
nóg. Chłopak ku mojemu zdziwieniu był bardzo młodym człowiekiem. Miał może z 17
lat. Sama nie wiem, czego się miałam się spodziewać. Emeryta? Jego uśmiech był
straszliwy. Miał brązowe włosy i niebieskie oczy, które pałały nienawiścią do
mnie. Chciałam coś powiedzieć, ale w gardle urosła mi wielka gula, która nie
pozwalała mi na jakiekolwiek wydobycie dźwięku.
- Witaj, Rose. – Uśmiechną się do mnie.
- Skąd znasz moje imię, czego chcesz ode mnie
i kim jesteś? - Pisnęłam
- Za dużo pytań, za mało czasu. – Odpowiedział
tajemniczo. – Jeśli już tak ci zależy na tym, kim jestem to jestem kolegą,
Horan’a. Myślę, że wiesz, o kogo mi chodzi.
- No i co z tego? – Odezwałam się trochę
śmielej
- Jaka ty jesteś trudna! Tak naprawdę
nienawidzę Niall’a. Gówniarz myśli sobie, że wszystko mu wolno. A poza tym to
za dużo udziela się w swojej pracy. Planuję małą zemstę!
- Masz na myśli przemycanie narkotyków? –
Zapytałam.
- Ooo, już wiesz, że przemyca kokainę.
- A, co ja mam z tym wspólnego?
- Otóż to, że nasz Niall się prawdopodobnie w
tobie zakochał, A ja planuję mu odebrać to, co jest dla niego w tej chwili
najcenniejsze, czyli TY. – Wtedy złapał mnie za nadgarstki tak mocno, że jego
ręce pobielały. Kontynuował dalej.- Oczywiście nie zrobię ci nic złego, jeśli
będziesz się wywiązywać z zadań, które ci każę zrobić. Tylko pamiętaj oni słowa
Horan’owi, bo inaczej… - Wtedy wyją z kieszeni pistolet i przyłożył mi go do
skroni. Następnie puścił moje posiniaczone nadgarstki i odszedł._________________________________
Po raz kolejny przepraszam, że długo nie było słychać o jakimkolwiek rozdziale, ale ten tydzień jest do dupy. Ten rozdział mi się kompletnie nie udał i jest strasznie krótki. Obiecuję, że kolejny będzie lepszy! Nie wiem, ale MOŻE jutro dodam kolejny rozdział. Czemu tak szybko? Bo jestem chora i siedzę w domu. To jedyny plus :) Oczywiście dodam go jeśli spełnicie wymagania 7 komentarzy!
Jeśli chcecie się dowiedzieć coś o tym blogu czyli, jak się potoczą dalsze losy bohaterów to mogę Wam zdradzić te tajemnice, które formują się w mojej głowie, zapraszam do zakładki "Kontakty" i tak jest link na mojego aska. Mam też dobrą wiadomość zdecydowałam się na czas! Jak sami (możliwe) zauważyliście jest to czas przeszły. Dla tych, którzy nie kumają: Jeśli jest coś napisane w czasie teraźniejszym i jest coś po myślniku to znaczy, ze ta osoba myśli o tym! Np: Ta, mam nawet przeznaczony do tego zeszyt, a przecież dziś kończę szesnaście lat! Niestety tym roku urodziny świętować będę sama. Jedynie, co mnie pocieszyło w tym dniu to, to, że mama wysłała mi sms’a z przeprosinami, iż nie może zadzwonić.[..] - – W mojej głowie kłębiły się jakieś głupoty" Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim rozdziałem. Chciała bym wiedzieć ile mam czytelników, więc bardzo bym prosiła, aby WSZYSCY, którzy to przeczytali to proszę skomentujcie. Komentując rozdziały macie szanse na szybszy kolejny post z dalszymi losami Rose.
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA AUTORA
7 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
wtorek, 14 stycznia 2014
Rozdział 4
Kartka,
którą trzymałam w ręce tak mnie pochłonęła, ze nie usłyszałam Vanessy mówiącej
do mnie.
- Rose? – Szturchnęła mnie w ramię. – Słyszysz
mnie?
- Tak, tak słyszę. Możesz powtórzyć. –
Otrząsnęłam się, i schowałam świstek papieru jak najgłębiej do torby by nikt go
nie zobaczył, a co najgorsze przeczytał.
- Mówiłam, że spotkanie z panią Meggie jest w
poniedziałek po lekcjach.
- Dobrze, przyjdę. – Powiedziałam.
- Może chcesz iść ze mną i Davidem do
kawiarenki? – Zaproponowała.
- Pewnie, czemu nie? – Odparłam.
Tak
naprawdę to nie chciała, ale co innego mogłabym robić w domu i to jeszcze w
piątek? Mama wyjechała na parę dni w pilnej sprawie z pracy. Zawsze to jakieś
zabicie czasu.
- Więc, będziemy czekać na ciebie przed
szkołą.
- Ok. – Powiedziałam i odeszłam.
Czujnie
rozglądałam się po korytarzu. Wyglądało to trochę idiotycznie, bo z punktu
widzenia innego człowieka, czego można by się bać w szkole, jest tu pełno osób
dorosłych i wyrozumiałych, które pomogą w każdej sprawie. A ja? Jestem żałosna.
Wtedy po raz pierwszy zatęskniłam za prawdziwym domem. Domem znajdującym się
tysiące kilometrów stąd. Pobiegłam szybko do szafki wymienić książki i teraz
już spokojniej powędrowałam na plac szkolny.
~*~
Dzisiejszy dzień można by zapisać w
kalendarzu. Chociaż nie wiem. Pozyskałam dwójkę przyjaciół, Vanesse i Davida.
Jednak dobrze zrobiłam, iż poszłam z nimi do tej kawiarenki. Na szczęście żadne
z nich nie poruszyło drażliwego tematu związanego z Niall’em. No właśnie Niall,
nagłówek w mojej głowie numer jeden. Stanęłam przed drzwiami domu i zaczęłam
szukać kluczy w torbie. Nerwowo przekopywałam książki i zeszyty, następnie moja
ręka powędrowała do kieszeni kurtki, tam też pusto. Zapomniałam kluczy! Mama
wraca dopiero we wtorek. Och, ja już w ogóle o niczym nie myślę. – Pomyślałam.
Co ja mam teraz zrobić?! Poprosić o pomoc sąsiadów? Nie, może lepiej nie. Na
ramieniu strasznie ciążyła mi torba, nie z powodu przeładowania tylko
zmęczenia. Ze rezygnacją usiadłam na schodach i rozmyślałam. Tylko, o czym? O
tym jak by tu przeżyć najbliższe dnie i noce. Nie pamiętam ile czasu tak
siedziałam, może godzinę, kiedy przypomniałam sobie, ze z tyłu domu jest
okienko od piwnicy. Mama czasami zostawia je otwarte. Szybko pobiegłam za dom i
BINGO okienko otwarte. Teraz trzeba się przecisnąć. Na pierwszy ogień poszła
torba. Wrzuciłam ją do pomieszczenia i zaczęłam wchodzić powoli, ale
skutecznie. Zeskoczyłam lekko na ziemię i zamknęłam okienko.
- Udało się. – Szepnęłam do siebie.
Wyszłam
na górę i od razu poszłam do mojego pokoju. Opadłam na łóżko, i przymknęłam
oczy. Każda część mojego ciała mnie bolała. Jedyne o czy teraz myślałam to, to,
aby wziąć gorącą i odprężającą kąpiel. Z ociągnięciem poczłapałam do łazienki i
napełniłam wodą wannę. Po dokładnym umyciu ubrałam się w czyste i świeże
ciuchy. Wzięłam telefon i wyszłam z łazienki. Chciałam już zejść na dół, jednak
coś przykuło moją uwagę, coś, przez co moje serce zaczęło bić szybciej, a nogi
zaczęły się uginać. Postać, która leżała na MOIM łóżku wprawiła w drganie moje
ręce. Tą postacią był we własnej osobie Niall Horan, który uśmiechną się do
mnie nonszalancko.
- Co ty tu robisz!? Jak się tutaj dostałeś!? –
Krzyknęłam ze zdenerwowaniem.
Jednak on
odpowiedział na to ze spokojem w głosie:
- Przecież, napisałem do ciebie wiadomość, ze
czeka cię dziś miła niespodzianka. Czyż by nie dostała mojego powiadomienia? –
Zapytał i wstał z łóżka, po czym podszedł do mnie a ja cofnęłam się tak, że
praktycznie plecami dotykałam ściany. Zbliżył się tak, blisko, że czułam jego
oddech na mojej skórze, który wprawiał mnie w oziębienie.
- No, więc jak? Odpowiesz mi w końcu na
pytanie? – Zapytał.
- Nic, nie widziałam. – Skłamałam.
- Weź daj sobie spokój wiem, że coś widziałaś,
ale nie chcesz mi powiedzieć co! – Krzykną tym razem. A ja przylegałam do
ściany jeszcze bardziej.
- Dobrze, nie chcesz mi odpowiadać, więc może pójdziemy
na kompromis. Jedno pytanie ty, jedno ja. – Zaproponował.
- Dobra, ja zaczynam. – Rzekłam. – Czego chcesz
ode mnie?
- Odpowiedzi. – Powiedział. – Teraz ja. Co
widziałaś w samolocie?
Głośno
przełknęłam ślinę.
- Widziałam chłopaka, który trzymał coś w
ręce. – Powiedziałam i wypuściłam powietrze. – Teraz moja kolej. – Czemu mnie
nękasz?
- Ja cię wcale nie nękam, jak tylko proszę o
jedną odpowiedź, a ty uciekasz. – Przewrócił oczami. – Kogo dokładnie
widziałaś?
- Tego chłopaka, z którym się biłeś. – Odpowiedziałam.
– Kim on jest?
- Można, powiedzieć, że moim kolegą. Widziałaś
coś jeszcze?
- Nie, co on miał w tej torbie?
- Nie udawaj, że nie wiesz. – Powiedział.
- Nie dostałam dokładnej odpowiedzi.
- Narkotyki, a dokładnie kokaina. Taka
odpowiedź wystarczy? – Zapytał.
- Że, co?! Jakie narkotyki?! – Krzyknęłam.
- Normalne. Nigdy o czymś taki nie słyszałaś?
- Ty bierzesz?
- Zwariowałaś!? Aż tak głupi to nie jestem! Można
powiedzieć, że je przemycam. – Uśmiechną się.
- Wyjdź z tego domu, natychmiast!
- Właśnie miałem taki zamiar. Aha i jeszcze
to.
Wyją z
kieszeni klucze. Klucze do mojego domu.
- Skąd je masz!? – Wrzasnęłam.
- Wypadły ci jak, kopnęłaś mnie w kostkę, po
czym uciekłaś.
Rzucił mi
je na biurko i wyszedł.
____________________________________________
Oto przed Wami rozdział 4! PRZEPRASZAM, że nie dodałam go w sobotę, ale no cóż pobiłam się z siostrą i dostałam od mamy szlaban! xDD W poprzednie dni nie miałam czasu. Tradycyjnie przepraszam za wszystkie niedoskonałości. Ten rozdział napisałam w niecała godzinę! Więc mam wenę! Jeśli chcecie się dowiedzieć coś o tym blogu to zapraszam do zakładki "Kontakty" jest tam linka na mojego aska i facebooka. Następny rozdział wstawię w sobotę. Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Komentując macie szanse na szybszy rozdział. Komentując okazujesz mi szacunek.
6 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA AUTORA.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Rozdział 3
Ten rozdział dedykuję: Mojej najlepszej koleżance - Kamili ♥ i dziewczyną, które tak pięknie i wyczerpująco skomentowały poprzedni rozdział są to: Jukka i Hexa ♥ !
___________________________________
Na moje
nieszczęście mama była w domu. Starałam się by wejść jak najciszej i pozostać
niezauważalną. Kolejny pech.
- Cześć Rose! Jak było w szkole? – Zapytała.
- Bardzo fajnie. – Opowiedziałam. – Idę na
górę, bo mam bardzo dużo zadań do zrobienia.
- A obiad?
- Nie jestem głodna. Jadłam na mieście. –
Skłamałam.
- A poznałaś jakiś nowych przyjaciół? –
Przyjaciół jej oczach widać było troskę.
- Tak, pewnie. – Kolejne kłamstwo.
Rany jak
dobrze mi idzie okłamywanie ludzi, wcale to nie jest trudne.
By już
dłużej nie kłamać mamy pobiegłam na górę. Zamknąwszy za sobą drzwi, wzięłam
laptop z biurka i weszłam na facebook’a. W myślach modliłam się, aby była
dostępna Victoria, albo Kevin. Chciałam im opowiedzieć o dzisiejszym dniu. Jedynie
na nich mogę polegać. Jednak tym razem szczęście mi nie dopisało. Musieli być
jeszcze w szkole. Bez dłuższych zastanowień wyłączyłam laptopa i wzięłam się za
odrabianie prac domowych. Na dole słychać było krzątanie mamy, która układała
książki na półkach. Listonosz przyniósł dziś do domu paczkę wysłana przez
babcię, w której znajdowały się rzeczy z naszego starego domu, były to między
innymi lektury, które czyta mam, jakieś porcelanowe karykatury i zdjęcia w
ramkach. Po uporaniu się z zadaniami zeszłam pomóc mojej rodzicielce ogarnąć to
wszystko. Ku mojemu zdziwieniu wszystko było już poukładane, posegregowane i
odstawione na swoje miejsca.
- O, dobrze, że jesteś. – Rzekła do mnie. – Ja
wychodzę. Powinnam być za godzinę.
- Ok. – Mruknęłam tylko i poszłam do salonu.
Usiadłam
na kanapie, włączyłam telewizor i zaczęłam rozmyślać o dzisiejszym dniu. Moje
myśli uciekały do blondyna o niebieskich oczach.
~*~
Przerzucałam kanały z nadzieją, że w tym
telewizorze jednak znajdę cos ciekawego, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Czyżby kolejna paczka od babci? Z niechęcią wstałam i poszłam otworzyć drzwi
nieznajomemu przybyszowi. Postać, która za nimi stała dosłownie zmroziła mi
krew w żyłach.
- Cześć. – Powiedziała dziewczyna. – Jestem
Vanessa.
- Eee…cześć. Ja Rose. Może wejdziesz do
środka? – Zaproponowałam.
- Nie i tak zaraz muszę iść. Chciałam się
tylko zapytać, czy nie zechciałabyś zapisać się na kółko teatralne, które
prowadzi pani Maggie, brakuje mam aktorów i pomyślałam, że by cię to
zainteresowało.
- A mogę wiedzieć skąd masz mój adres? –
Zapytałam się jej jak głupia myśląc, iż zaskoczę ja tym pytanie.
- Dostałam od pani z sekretariatu. –
Odpowiedziała z uśmiechem.
- Przepraszam, za to pytanie. – Poczułam się
trochę głupio.
- Spoko, nic się nie stało.
- Jednak tej propozycji nie jestem jeszcze do
końca pewna. Powiem ci jutro w szkole.
- Ok. Do jutra. – Pożegnała się ze mną i
odeszła.
Zamknąwszy
drzwi, musiałam aż usiąść z wrażenia. To jest niemożliwe, że oni chcą mnie w
czymś takim. Gdyby z tą propozycją przyszła do mnie inna osoba zgodziłabym się
bez wahania. Kocham sztukę teatralną i zawsze będę ja kochać. Powstrzymała mnie
w tedy jena myśl: Co będzie jeśli Niall tez będzie brał w tym udział?. Jednak
szybko ją odrzuciłam. Nie możliwe by to było, aby ktoś taki jak on udzielał się
społecznie.
~*~
Całą noc nie mogłam zasnąć. A jeśli udało mi
się osiągnąć ten cel to śniły mi się koszmary i budziłam się zalana potem. Mój
budzik zadzwonił, gdy już byłam przygotowana do szkoły. Postanowiłam iść na
mały spacer. Po wyjściu z mieszkania, włożyła do uszu słuchawki i ruszyłam
podziwiać Londyn.
Po 20
minutach byłam już przed szkołą. Nie wiedziała gdzie szukać Vanessy, a jeśli
jej w szkole nie będzie? Znów wpadłam w trans paniki. Zaczęłam kierować się w
stronę mojej szafki i… O matko on tam stoi, czeka na mnie! Nie, jego szafka
jest obok mojej! Co mam robić? – Nerwowo myślałam. Chciałam zawrócić i pójść w
przeciwną stronę, jednak on mnie już zauważył.
Zachowaj
spokój. – Myślałam.
- Cześć. – Powiedział, wkładając swoje rzeczy.
Ignoruj
go, ignoruj. – Powtarzałam w myślach.
- Halo, nie słyszałaś mnie?
- Cześć. – Odpowiedziałam zamykając z hukiem swoją
szafkę.
Nie
odzywaj się do niego, idiotko. – Krzyczałam na siebie w myślach.
- Czy zechciałabyś mi towarzyszyć w drodze do
klasy? – Zaproponował.
- Nie dziękuję, idę do sekretariatu. –
Skłamałam.
- Mogę cię odprowadzić.
- Czego chcesz?! – Odwróciłam się gwałtownie i
warknęłam na niego tak, że sam cofną się o krok do tyłu.
- Co widziałaś w samolocie? – Zapytał prosto z
mostu.
- Co?! W jakim sa…- Zaczęłam, ale szybko
zamilkłam. Wiedziałam, o co mu chodzi.
Patrzyła
na mnie cały czas, chciałam uciec, ale i tak by mnie złapał. W jednej chwili,
mój umysł znów zaczną pracować. Kopnęłam Horana w kostkę najmocniej jak tylko
mogłam i pobiegłam pod klasę modląc się, by Vanessa tam była.
~*~
W ogóle nie mogłam skupić się na lekcja. Gdy
zadzwonił dzwonek informujący koniec lekcji na ten tydzień, zaczęłam zbierać
swoje książki, kiedy z jednego z zeszytów wypadła starannie złożona karteczka.
Nawet się zastanawiałam, od kogo może ona być tylko ją rozłożyłam. To, co tam było
napisane oślepiło moje oczy.
"Czeka Cię dziś miła niespodzianka. Niall."
____________________________________________________
I oto przed wami rozdział 3! Tradycyjnie przepraszam za wszelakie błędy.Ten rozdział kompletnie mi się nie udał, może jest to spowodowane brakiem weny. Dziękuje za komentarze pod rozdziałem 2. Teraz kiedy zaczyna się szkoła :( rozdziały będą dodawane tylko we wtorki i soboty. Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam do zakładki "Kontakty".
5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA AUTORA & UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY
niedziela, 5 stycznia 2014
Liebster Awards
Dziękuję za nominację. Nie będę pisać o co w tym chodzi, bo każdy chyba wie na czym to polega.
Osoba, która mnie nominowała ----------> http://storyoftheylife.blogspot.com/
1.Kiedy masz urodziny ?
27.07
2.Imrezowałaś ostro w Sylwka ?
Tak, troszkę
3. Wolisz towarzystwo dziewczyn czy chłopców ?
Dziewczyn
4. Jakiego koloru jest bluzka Którą masz na sobie ? xD
Zielonego
5. Dokończ zdanie : ,, Nauczyciele są..''
Niezdyscyplinowanymi ludźmi, którzy nic nie wiedzą co czuje uczeń xD
6 . Której dziś wstałaś ?
09:00
7.Ulubiony miesiąc w roku ?
Lipiec
8. Lubisz być nominowana do Liebster Awards ?
Tak
9. Co sądzisz o Rihannie ?
Jest spoko
10. Jesteś Larry Shipper czy Elounor Shipper ?
LS!
11. Masz już dosyć moich pytań?
Nie, możesz zadawać dalej xD
Pytania ode mnie...
1. Jakie jest twoje marzenie?
2. Co oceniasz w innych ludziach?
3. Od kiedy prowadzisz bloga?
4. Czego nie lubisz w innych?
5. Co robisz w wolnym czasie?
6. Lubisz wyróżniać się z tłumu?
7. Ile prowadzisz blogów?
8. Ulubiony zespół/ wykonawca?
9. Ulubiony kolor?
10. Ulubiony zapach prócz perfum?
11. W jakim zawodzie chcesz pracować?
Blogi, które ja nominuję:
http://you-and-i-will-never-die.blogspot.com/2014_01_01_archive.html
http://lightordarknessangel.blogspot.com/
To tyle. ♥♥♥
Osoba, która mnie nominowała ----------> http://storyoftheylife.blogspot.com/
1.Kiedy masz urodziny ?
27.07
2.Imrezowałaś ostro w Sylwka ?
Tak, troszkę
3. Wolisz towarzystwo dziewczyn czy chłopców ?
Dziewczyn
4. Jakiego koloru jest bluzka Którą masz na sobie ? xD
Zielonego
5. Dokończ zdanie : ,, Nauczyciele są..''
Niezdyscyplinowanymi ludźmi, którzy nic nie wiedzą co czuje uczeń xD
6 . Której dziś wstałaś ?
09:00
7.Ulubiony miesiąc w roku ?
Lipiec
8. Lubisz być nominowana do Liebster Awards ?
Tak
9. Co sądzisz o Rihannie ?
Jest spoko
10. Jesteś Larry Shipper czy Elounor Shipper ?
LS!
11. Masz już dosyć moich pytań?
Nie, możesz zadawać dalej xD
Pytania ode mnie...
1. Jakie jest twoje marzenie?
2. Co oceniasz w innych ludziach?
3. Od kiedy prowadzisz bloga?
4. Czego nie lubisz w innych?
5. Co robisz w wolnym czasie?
6. Lubisz wyróżniać się z tłumu?
7. Ile prowadzisz blogów?
8. Ulubiony zespół/ wykonawca?
9. Ulubiony kolor?
10. Ulubiony zapach prócz perfum?
11. W jakim zawodzie chcesz pracować?
Blogi, które ja nominuję:
http://you-and-i-will-never-die.blogspot.com/2014_01_01_archive.html
http://lightordarknessangel.blogspot.com/
To tyle. ♥♥♥
sobota, 4 stycznia 2014
Rozdział 2
Obudził
mnie chłód przenikający moje ciało, i dudniący o okna deszcz. Musiała być noc
skoro na dworze było ciemno. W ręce miałam telefon, a na sobie ciuchy z
poprzedniego dnia. Pierwsze, co zrobiłam to sprawdziłam, która jest godzina.
Cyferki na wyświetlaczu uświadomiły mi, iż jest dopiero godzina 23:34. Szybko
pobiegłam do szafy po piżamę i poszłam do mojej własnej łazienki. Znajdował się
w niej duża wanna, prysznic i małe szafeczki na kosmetyki. Weszłam pod prysznic
i odkręciłam korek, a przez moje wyziębione ciało popłynęły ciepłe strugi wody.
Dźwięk mojego budzika wyrwał mnie ze snu, w
którym działy się dziwne rzeczy, tylko dokładnie nie wiem jakie. Nic nie było
na swoim miejscu. Wyszłam z łóżka z ociągnięciem i podreptałam do kuchni. Mamy
już nie było. Zrobiłam sobie śniadanie, które składało się z niewielkiego tosta z
dżemem i malinowej herbaty. Po zjedzonym posiłku poszłam na górę doprowadzić
się do stanu normalnego. Założyłam beżową bluzkę i miętowe spodnie, a do tego różowe
buty i torebkę. Moją rękę zdobiły kolorowe bransoletki.

Zadowolona z siebie
wyszłam z domu. Z przyzwyczajenia moja ręka powędrowała do kieszeni by wyjąć z
niej telefon i słuchawki. Włożywszy je do uszów, moja dusza popłynęła w ślad za
muzyką.
Po 10 minutach dotarłam do szkoły. Byłam
strasznie podekscytowana, moja głowa obracał się w tą i we wtę stronę by ujrzeć
jak najwięcej twarzy. Moje nogi zaczęły iść do sekretariatu by odebrać
podręczniki, plan lekcji i klucz do szafki. Szkoła była strasznie duża, ściany
miała koloru biało – żółtego. Szafki znajdywały się na końcu korytarza,
stołówka i sala gimnastyczna zostały dobudowane do budynku. Sama musiała liczyć
pewnie około 800 – set uczniów. Ponieważ w tym roku chodzę do ostatniej klasy
gimnazjum, sale przeznaczone dla klas 3 są na najwyższym piętrze.
Lekko
zapukałam do drzwi sekretariatu i weszłam.
- Dzień dobry! Ja jestem nową uczennicą i
przyszłam odebrać plan lekcji, podręczniki i kluczyk do szafki.
- Dzień dobry! Już chwileczkę. – Uśmiechnęła
się do mnie starsza pani w średnim wieku, i poszła do pomieszczenia obok.
Za
drzwiami słychać było młodzież, która robi kawały nauczycielom, wrzaski, krzyki
i podniesione głosy, co niektórych…
- To są wszystkie rzeczy, o które mnie
prosiłaś. Miłej nauki! – Stanęła przede mną i nie ukrywam wystraszyłam się.
Pojawiła się jak duch.
- Dziękuję. Do widzenia. – Mruknęłam i
wyszłam.
Zamknąwszy
drzwi niespodziewanie wpadłam w sam środek bijatyki. Z tego, co moje oczy
dojrzały biło się dwóch chłopaków, a w okuł nich kółeczko
dopingujących uczniów. Z niepokojem rozglądałam się po korytarzu, czy gdzieś w
pobliżu nie ma jakiegoś nauczyciela. Nie chciałam już pierwszego dnia wyjść na
konfidenta. Postanowiłam ulotnić się z tego miejsca najszybciej jak tylko
mogłam. Jednak zatrzymała mnie w tłumie jedna twarz. Gdzieś ją widziałam. Ten
chłopak bił się z blondynem. Chwila…tak widziałam go w samolocie. W tej chwili
wyszła pani z sekretariatu, aby sprawdzić, co się dzieje.
- Co się tutaj dzieje!? – Krzyknęła. – Proszę
się rozejść, rozejść wy do dyrektora! Natychmiast!
Odeszłam
ze miejsca zdarzenia najszybciej jak mogłam, byle by nie być zauważoną.
Wyciągnęłam z torby świeżo wydrukowany plan lekcji. Pierwsza lekcja to historia
sala 207. Teraz, kiedy uwolniłam się od tej zamieszki szłam wolno przez
korytarze, patrząc na plakaty naścienne i tablice ogłoszeń. Jak dla mnie
budynek był świetny. Rozległ się głos dzwonka, więc szybko pobiegłam do sali.
Usiadłam w przed ostatniej ławce, która była wolna, wyjęłam książki i czekałam
na nauczyciela. Po paru minutach przyszedł pan, który kazał przeczytać nam
lekcję i zrobić polecenia w ćwiczeniach. Sam zaś zasiadł przed komputerem.
Lekcja mijała po woli, już po 15 minutach zaczęłam się nudzić. Reszta klasy
podobnie. Rozmawiali do siebie przyciszonymi głosami i się śmiali, tylko ja
czułam się taka samotna. Nagle drzwi się otworzyły i do klasy wparował ten sam
blondyn, który brał udział w bójce.
- Dzień dobry drogi nauczycielu! Przepraszam
za spóźnienie. – Powiedział ironicznie.
- Horan siadaj do ławki, i mi nie
przeszkadzaj! – Krzykną
- Oczywiście proszę pana. – Wyszczerzył zęby.
Jego
niebieski oczy skierowały się na moją osobę. Podszedł do mnie wolnym krokiem, a
na twarzy miał ten swój ironiczny uśmiech.
- Złotko, jeśli dobrze widzę to siedzisz w
mojej ławce. – Powiedział.
- Odwal się od niej Niall. Jest nowa. –
Doczepiła się do rozmowy jakaś dziewczyna.
- Vanessa jak miło cię widzieć. – Rzekł z
uśmiechem.
- Horan radzę ci nie zaczynać. – Wtrącił się
do rozmowy jakiś chłopak.
Nic już
nie mówiąc usiadł w ławce za mną. Kamień spadł mi z serca. Nie wiem, co ale
coś odpychało mnie od niego. Może chłód w jego sercu, albo ten jego uśmiech,
który mówił: „Nie zadzieraj ze mną. Wiem więcej o tobie niż ty sama.” Ukradkiem
spojrzałam na swoich wybawców, jednak on musieli to zauważyć, bo się do mnie
uśmiechnęli. Co za wstyd! Pochyliłam się nad moim podręcznikiem i zaczęłam
czytać kolejną lekcję, kiedy na mojej szyi poczułam ciepły oddech.
- Może powiedziałabyś mi, co teraz robimy? –
Zapytał mój oprawca.
W jednej
chwili moje mięśnie się napięły, a serce uderzało coraz mocniej. Nie wiedziałam
jak zareagować, odwrócić się czy go zignorować? Jednak zebrałam się na odwagę i
spojrzałam prosto w jego niebieskie jak morze tęczówki. Wytłumaczyłam mu
wszystko, co trzeba zrobić i się odwróciłam z nadzieją, że już da mi święty
spokój. Jednak znów poczułam jego oddech na mojej szyi.
- Dziękuję. – Powiedział.
~*~
Kiedy
zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec lekcji na dzisiaj zebrałam swoje rzeczy i
poszłam do szafki odłożyć niepotrzebne książki. Myślałam o tym by jak najszybciej
wrócić do domu. Mam tylko nadzieję, że mamy w domu jeszcze nie będzie. Nie
chciałam jej opowiadać co się dziś zdarzyło w szkole.
___________________________________________
I jest rozdział 2! Bardzo dziękuje za wszystkie komentarze po pierwszym rozdziałem. Przepraszam za wszystkie inter. i orty. jeśli w ogóle jakieś są. Jeśli chcecie się coś dowiedzieć o tym blogu itp. itd. to zajrzyjcie do zakładki "Kontakt". Od kąt zaczęłam pisać opowiadanie na tego bloga, to bardzo poprawiła się moja umiejętność pisania różnych rzeczy [ nawet moja siostra, której napisałam opowiadanie dostała 5 xD ] pomijając oczywiście orty. i inter.
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał...bla, bla, bla. Zapraszam też do komentowania. Komentując rozdziały macie szansę na szybszy nowy, świeżo napisany rozdział i uśmiech na mojej twarzy. Zachęcam, was także do udzielania odpowiedzi w ankietach. Trochę się rozpisałam.
4 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ & UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA AUTORA
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)