Obudził
mnie chłód przenikający moje ciało, i dudniący o okna deszcz. Musiała być noc
skoro na dworze było ciemno. W ręce miałam telefon, a na sobie ciuchy z
poprzedniego dnia. Pierwsze, co zrobiłam to sprawdziłam, która jest godzina.
Cyferki na wyświetlaczu uświadomiły mi, iż jest dopiero godzina 23:34. Szybko
pobiegłam do szafy po piżamę i poszłam do mojej własnej łazienki. Znajdował się
w niej duża wanna, prysznic i małe szafeczki na kosmetyki. Weszłam pod prysznic
i odkręciłam korek, a przez moje wyziębione ciało popłynęły ciepłe strugi wody.
Dźwięk mojego budzika wyrwał mnie ze snu, w
którym działy się dziwne rzeczy, tylko dokładnie nie wiem jakie. Nic nie było
na swoim miejscu. Wyszłam z łóżka z ociągnięciem i podreptałam do kuchni. Mamy
już nie było. Zrobiłam sobie śniadanie, które składało się z niewielkiego tosta z
dżemem i malinowej herbaty. Po zjedzonym posiłku poszłam na górę doprowadzić
się do stanu normalnego. Założyłam beżową bluzkę i miętowe spodnie, a do tego różowe
buty i torebkę. Moją rękę zdobiły kolorowe bransoletki.

Zadowolona z siebie
wyszłam z domu. Z przyzwyczajenia moja ręka powędrowała do kieszeni by wyjąć z
niej telefon i słuchawki. Włożywszy je do uszów, moja dusza popłynęła w ślad za
muzyką.
Po 10 minutach dotarłam do szkoły. Byłam
strasznie podekscytowana, moja głowa obracał się w tą i we wtę stronę by ujrzeć
jak najwięcej twarzy. Moje nogi zaczęły iść do sekretariatu by odebrać
podręczniki, plan lekcji i klucz do szafki. Szkoła była strasznie duża, ściany
miała koloru biało – żółtego. Szafki znajdywały się na końcu korytarza,
stołówka i sala gimnastyczna zostały dobudowane do budynku. Sama musiała liczyć
pewnie około 800 – set uczniów. Ponieważ w tym roku chodzę do ostatniej klasy
gimnazjum, sale przeznaczone dla klas 3 są na najwyższym piętrze.
Lekko
zapukałam do drzwi sekretariatu i weszłam.
- Dzień dobry! Ja jestem nową uczennicą i
przyszłam odebrać plan lekcji, podręczniki i kluczyk do szafki.
- Dzień dobry! Już chwileczkę. – Uśmiechnęła
się do mnie starsza pani w średnim wieku, i poszła do pomieszczenia obok.
Za
drzwiami słychać było młodzież, która robi kawały nauczycielom, wrzaski, krzyki
i podniesione głosy, co niektórych…
- To są wszystkie rzeczy, o które mnie
prosiłaś. Miłej nauki! – Stanęła przede mną i nie ukrywam wystraszyłam się.
Pojawiła się jak duch.
- Dziękuję. Do widzenia. – Mruknęłam i
wyszłam.
Zamknąwszy
drzwi niespodziewanie wpadłam w sam środek bijatyki. Z tego, co moje oczy
dojrzały biło się dwóch chłopaków, a w okuł nich kółeczko
dopingujących uczniów. Z niepokojem rozglądałam się po korytarzu, czy gdzieś w
pobliżu nie ma jakiegoś nauczyciela. Nie chciałam już pierwszego dnia wyjść na
konfidenta. Postanowiłam ulotnić się z tego miejsca najszybciej jak tylko
mogłam. Jednak zatrzymała mnie w tłumie jedna twarz. Gdzieś ją widziałam. Ten
chłopak bił się z blondynem. Chwila…tak widziałam go w samolocie. W tej chwili
wyszła pani z sekretariatu, aby sprawdzić, co się dzieje.
- Co się tutaj dzieje!? – Krzyknęła. – Proszę
się rozejść, rozejść wy do dyrektora! Natychmiast!
Odeszłam
ze miejsca zdarzenia najszybciej jak mogłam, byle by nie być zauważoną.
Wyciągnęłam z torby świeżo wydrukowany plan lekcji. Pierwsza lekcja to historia
sala 207. Teraz, kiedy uwolniłam się od tej zamieszki szłam wolno przez
korytarze, patrząc na plakaty naścienne i tablice ogłoszeń. Jak dla mnie
budynek był świetny. Rozległ się głos dzwonka, więc szybko pobiegłam do sali.
Usiadłam w przed ostatniej ławce, która była wolna, wyjęłam książki i czekałam
na nauczyciela. Po paru minutach przyszedł pan, który kazał przeczytać nam
lekcję i zrobić polecenia w ćwiczeniach. Sam zaś zasiadł przed komputerem.
Lekcja mijała po woli, już po 15 minutach zaczęłam się nudzić. Reszta klasy
podobnie. Rozmawiali do siebie przyciszonymi głosami i się śmiali, tylko ja
czułam się taka samotna. Nagle drzwi się otworzyły i do klasy wparował ten sam
blondyn, który brał udział w bójce.
- Dzień dobry drogi nauczycielu! Przepraszam
za spóźnienie. – Powiedział ironicznie.
- Horan siadaj do ławki, i mi nie
przeszkadzaj! – Krzykną
- Oczywiście proszę pana. – Wyszczerzył zęby.
Jego
niebieski oczy skierowały się na moją osobę. Podszedł do mnie wolnym krokiem, a
na twarzy miał ten swój ironiczny uśmiech.
- Złotko, jeśli dobrze widzę to siedzisz w
mojej ławce. – Powiedział.
- Odwal się od niej Niall. Jest nowa. –
Doczepiła się do rozmowy jakaś dziewczyna.
- Vanessa jak miło cię widzieć. – Rzekł z
uśmiechem.
- Horan radzę ci nie zaczynać. – Wtrącił się
do rozmowy jakiś chłopak.
Nic już
nie mówiąc usiadł w ławce za mną. Kamień spadł mi z serca. Nie wiem, co ale
coś odpychało mnie od niego. Może chłód w jego sercu, albo ten jego uśmiech,
który mówił: „Nie zadzieraj ze mną. Wiem więcej o tobie niż ty sama.” Ukradkiem
spojrzałam na swoich wybawców, jednak on musieli to zauważyć, bo się do mnie
uśmiechnęli. Co za wstyd! Pochyliłam się nad moim podręcznikiem i zaczęłam
czytać kolejną lekcję, kiedy na mojej szyi poczułam ciepły oddech.
- Może powiedziałabyś mi, co teraz robimy? –
Zapytał mój oprawca.
W jednej
chwili moje mięśnie się napięły, a serce uderzało coraz mocniej. Nie wiedziałam
jak zareagować, odwrócić się czy go zignorować? Jednak zebrałam się na odwagę i
spojrzałam prosto w jego niebieskie jak morze tęczówki. Wytłumaczyłam mu
wszystko, co trzeba zrobić i się odwróciłam z nadzieją, że już da mi święty
spokój. Jednak znów poczułam jego oddech na mojej szyi.
- Dziękuję. – Powiedział.
~*~
Kiedy
zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec lekcji na dzisiaj zebrałam swoje rzeczy i
poszłam do szafki odłożyć niepotrzebne książki. Myślałam o tym by jak najszybciej
wrócić do domu. Mam tylko nadzieję, że mamy w domu jeszcze nie będzie. Nie
chciałam jej opowiadać co się dziś zdarzyło w szkole.
___________________________________________
I jest rozdział 2! Bardzo dziękuje za wszystkie komentarze po pierwszym rozdziałem. Przepraszam za wszystkie inter. i orty. jeśli w ogóle jakieś są. Jeśli chcecie się coś dowiedzieć o tym blogu itp. itd. to zajrzyjcie do zakładki "Kontakt". Od kąt zaczęłam pisać opowiadanie na tego bloga, to bardzo poprawiła się moja umiejętność pisania różnych rzeczy [ nawet moja siostra, której napisałam opowiadanie dostała 5 xD ] pomijając oczywiście orty. i inter.
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał...bla, bla, bla. Zapraszam też do komentowania. Komentując rozdziały macie szansę na szybszy nowy, świeżo napisany rozdział i uśmiech na mojej twarzy. Zachęcam, was także do udzielania odpowiedzi w ankietach. Trochę się rozpisałam.
4 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ & UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA AUTORA
Kiedy next???blagam dodaj dzisiaj :D
OdpowiedzUsuńŚwietny, chcę więcej, więcej, więcej ...!!!
OdpowiedzUsuńDzisiaj znalazłam twojego bloga, ale już się w nim zakochałam ;* Z niecierpliwością czekam na 3 rozdział <333
OdpowiedzUsuńOjejku, dziś znalazłam twój blog i mnie zafascynował. Możliwe, że to przez tom że uwielbiam wszelkie opowiadania, imaginy itp. z Niallem w roli głównej ale nieważne. Na pewno będę tu wpadać często. :)
OdpowiedzUsuńSwietne. Bardzo mi sie to podoba i czekam na 3 rozdzial. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńAsiek <3
Super !!!!
OdpowiedzUsuńNominuje cię do Liebster Awards !!!!
Szczegóły na storyoftheylife.blogspot.com !!!
Gratuluję ♥♥♥
OMG! Dziekuję ♥
UsuńSuper <3 Będę czytać ;)
OdpowiedzUsuńPiszesz wspaniale!
OdpowiedzUsuńJuż ubóstwiamy Nialla... Ten jego charakterek hihi
No i jego oddech na szyi Boziu! Cudowne!!
Kobieto zapraszasz do udziału w ankietach, ale co my mamy tam zaznaczyć? Tu wszystko jest IDEALNE!!!
- Piszesz rewelacyjnie
- Wygląd bloga prześliczny... Ach Ten szablonik *_*
I co ty opowiadasz jakie orty. i inter.? ;)
Czekamy na kolejny rozdziałek :**
A no i właśnie dlaczego oni się bili? Oj robi się na parwdę ciekawie!
Serdecznie pozdrawiamy i życzymy weny :D
Hejo, to znowu my ;)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałyśmy wszyściuchno, twoje opowiadanie jest wspaniałe. Fabuła bardzo wciąga, no po prostu Cud Miód!
Teraz po obczajeniu zakładki z bohaterami tak się zastanawiamy kogo widziała w samolocie i z kim bił się Horan.
Może to tylko takie nasze widzimisie, ale stawiamy, ze to Zayn.
Jeśli Niall jest powiązany z nim w brudnych interesach i do tego ten pzremyt może coś poszło nie tak i się posprzeczali hehe ;)
E tam możemy tak gdybać i gdybać hehe ;)
Wszystko się okaże w kolejnych rozdziałkach, na które z zapartym tchem czekamy. Buziolle :**
42 year-old Database Administrator III Bar Siaskowski, hailing from Gravenhurst enjoys watching movies like Investigating Sex (a.k.a. Intimate Affairs) and Stone skipping. Took a trip to Pearling and drives a Chevrolet Corvette L88 Convertible. podstawy
OdpowiedzUsuń